"Witam wszystkich tu przybyłych!Zapewnie wiecie z jakiego powodu się tu spotykamy..." Oto początek mojej wypowiedzi ze sprawdzianu próbnego "Grunwald" xDD Więc..opo.Ale nie takie zwyczajnie!<Macha wam przed oczami palem z ostrym,czerwonym pazurem>
_____________
-Jestem na tyle dorosły,aby pewne rzeczy robić sam.
-Oh really?-zapytał Yo stękając.
Obok nas szedł Yutaka zginając się w pół ze śmiechu.
-Mówię serio-powtórzyłem.
Zatrzymaliśmy się u celu-sali plastycznej.
-A chodzić,też mółbyś sam?-zapytał,zrzucając mnie z pleców.
-Ale wtedy nogi bolą-odrzekłem.
On mnie klepną po plecach.
Wydałem cichy jęk.
-Malujesz paznokcie?-wskazałem na jego dłoń ze śmiechem.
On zrobił dziwną minę i odciągną mnie na bok.
-Posłuchaj mnie-zaczął powarznie-Dobrze wiesz kim jestem.Jestem na w pół demonem.I część tamtej połowy nachodzi na drugą.Więc,taj,mam ostre,czerwone paznokcie i czerwone świecące oczy.
Dopiero kiedy mi to powiedział to zauważyłem.
-Z Yutaką jest to samo?
Pokiwał głową.
-Tylk on ma świecącze,niebieskie oczy,co miej zwraca uwagę,prawda?
Skinołem łbem.
-To tworzymy Trio-zaśmiałem się-Ja mam świecące,żółte oczy.
-W każdym razie-kontynułował Yo-Każde z nas ma jeszcze inne zdolności.Np.Ty potrafisz więcej rzeczy niż zmiana w wilka.
Wytrzesz.Mój oczywiście.
-Na przykład?
Wzruszył ramionami.
-A z kond mam wiedzieć?Po tej lekcjii idziemy do lasu.Musimy sprawdzić.
-Chłopie,położyłem mu dłoń na ramieniu-Ja tam mieszkam!
Wytrzeszczył na mnie oczy.
-TY mieszkasz w lesie?!
Spojrzałem na czubki swych trampków.
-Słuchaj-położył mi dłonie na barkach-u nas w pokoju jest wolne łóżko.
Za minimalną opłatą,możesz z nami mieszkać.
Spojrzałałem na niego z nadzieją.
-A ile by to było?
Zaśmiał się krótko.
-6 $.
Rozmowę przerwał nam dzwonek.
-W porządku,dzieci-nauczycielka wpóściła nas do sali-Zajmijcie swe miejsca.
Wypadło nam-Mi i Yo-siedzieć na 2 ławce.
-Zgadnijcie co będziecie dzisiaj robili-kobieta zasiadła za biurkiem i uruchomiła laptopa.
-Namalójemy wielkie gówno na tablicy?-powiedziałem słotkim głosikiem.
Klasa wybuchneła śmiechem.
-Nie!-dobrze że nauczycielka miała poczucie humoru-Dziś rysujecie pastelami.Co żywnie się nam podoba!
-Gówno?...
Ponowny wybuch śmiechu.Dostaliśmy kartki i jedną paczkę kredowych pasteli na ławkę.
-Wiem!-uniosłem palec w górę i ze skupieniem malowałem pastelą po kartce.
-Wiem!-Yo ze śmiechem powtórzył mój gest.
~*~*~~*~*~
Dzwonek.Najmłodsze klasy jak zwykle wybiegły z krzykiem.My wychodziliśmy spokojnie.
-Do lasu!-uniosłem pięść w górę.
Droga nie była dłóga.W połowie,zakryty przez przyjaciół zmieniłem się w wilka.Przeciągnołem się leniwie i obruciłem się o 720 stopni[dwa obroty].
-Tak owiele lepiej-wyszczeżyłem kły.
Zakaszlałem się.
Zakaszlałem się futrem.
Zakaszlałem się futrem i podpalił się trawnik.
Zakaszlałem się fytrem i...CO?!
Szybko uciekliśmy z miejsca zbrodni.Przyleciał oczywiście woźny,i zgasił.
-Yeach....Z mojego pyska leci ogień!-zaśmiałem się puszczając w niebo snop isier
Przyjaciele spojrzeli na sibie z uśmiechem.
Wyrosły im skrzydła,i wzbili się w górę...