-Zróbże coś!-Yo był bardz zdenerwowany.
Przecierz to nie jest normalne że ludziom robi się takie "Puf!" i wyrastają skrzydła.Ja i Yutaka rozejrzeliśmy się przestraszeni.
Nikogo nie było.Jasne,jest już kilkanaście minut po dzwonku.
W napadzie nagłej pani otworzyłem pierwsze lepsze drzwi kopniakiem i weszliśmy do środka.Odetchmłem głęboko,wiedząc że jesteśmy "bezpieczki",chodź to nieodpowiednie słowo.
Rozejrzałem się po pokoju.Ściany było koloru białego,meble były równierz białe ,jedynie pościel na łóżku była krwisto-czerwona.
Dopiero we trzej spostrzegliśmy dziewczynę siedzącą na łóżku.
Wytrzeszcz był nieunikniony.
Hm...Pomyślmy chwilę,znam ją z kondś...Ach,no tak...Przecierz to ta dziewczyna ze snu...chwila,WHAT?!
Powstała gwałtownie widząc rozprostowane skrzydłą Yo.
-Damn it...-zaklął.
Powoli zaczeła się zblirzać.
-Chyba powinniśmy zwiewać-szepnąłem do chłopaków.
Przyjeli ten pomysł.Nacisnołem gwałtownie klamkę,która się urwała.
-Damn it,Damn it,Damn it!-mruczałem próbując szybko ją zamocować.
Myślicie pewnie,Co w tym trudnego wsadzić klamkę?
Otóż,że w tych drzwiach był specjalny zamek.
Dziewczyna był zaledwie 2 kroki od nas.
-Shun,weź spal drzwi,czy coś..-Yo oparł się o ścianę.
-Musiałbym się zmienić,a wtedy ona zobaczy.
-So?...
-So lepiej żeby wiedziała o jednym z nas zamiast o dwóch.
Złapałem go za rękę.Dziewczyna była obok nas.Przyglądała się nam z uwaglą.
Najdłużej patrzyła na mnie.Nie dziwię jej się,z moim wyglądem...
Aua!No,już dobra,wracam do wydarzeń...
Sięgneła do mnie ręką.Wciągnołem brzuch,lez jej dotyk był nieunikniony.
Kopnołem piętą drzwi,które nie ustępowały.LEcz z małą pomocą Yo,który miał wiele więcej siły odemnie,otworzyły się.
Wybiegliśmy szybko korytarzem.
Rudowłosa wyjrzała za nami z pokoju.
Nie odwracaliśmy się,pobiegliśmy do najlepszego schjronienia-lasu.
Dopiero po kilkunastu minutach biegu usiedliśmy na mchu.
-Tu nas nikt nie zobaczy...
-Shun...
Spojrzałem na zmęczonego Yo.
-Możesz już puścić moją dłoń.
-Ach,no jasne...
Przybraliśmy swoje odpowiednie postacie.Rozprostowałem kości i ziewnołem.
-To co robimy?-usiadłem przekrzywiając lekko łep w lewo.
Yo,szczerze obojętnie,wzruszył ramionami.
Podszedłem do niego i obejrzałem jego plecy.
Były całe zakrwawione.
-To już tak zostanie...
Spojrzałem na niego zdziwiony.
-Nasze postacie,co tyczy się nas wszystkich,powoli przemieniają się w nas samych...Prościej,ty zostaniesz Wilkiem,Ja demontem a Yutaka Aniołkiem.
Spojrzałem na tamtego rozbawiony.
Dla niego nie wystawały skrzydła,miał blond włosy.
Moje,od kiedy pamiętam,zawsze były białe.
-I co masz zamiar z tym zrobić?-wskazałem łapą na jego plecy.
Wzruszył ramionami.
Usłyszeliśmy szelest w krzakach.
Podeszłem do nich bliżej,lecz po chwili cofnołem się gwałtownie.
-Kryć się!-wykrzyczałem,lecz było za późno.
Zza krzaków wyszła owa dziewczyna...